Strona www.wynikilotto.net.pl nie współpracuje z organizatorem gier liczbowych i loterii pieniężnych Totalizatorem Sportowym Sp. z o.o., który jest jedynym oficjalnym źródłem wyników.

Właściciel kolektury oddał zgubiony kupon wart 2 mln





Właściciel kolektury oddał zgubiony kupon wart 2 mln

Jakie jest prawdopodobieństwo spotkania prawdziwie uczciwego człowieka? Czy ta wartość jest równa szansie wygrania na loterii? Może to trochę cyniczne podejście do sprawy, ale w takich przyszło nam żyć czasach. Zachowania, które kiedyś były na porządku dziennym, obecnie wywołują w nas zdumienie.

Wydaje się, że w pewnym amerykańskim sklepie wartości te są sobie równe, ale bardzo wysokie! Nie dość, że ludzie tu wygrywają to sprzedawca jest powszechnie szanowany za swoją uczciwość. Jeśli przypadkiem wyrzucisz wygrywający los, wyjmie on go ze śmietnika i upewni się czy nie straciłeś milionów.

Właściciel nazywa się Yogi i wraz z żona Vilsą prowadzą sklep znajdujący się między bankiem a parkingiem należącym do stacji kolejowej. Dzięki swej lokalizacji mają wielu klientów, także tych, którzy lubią pograć w gry liczbowe czy zdrapki. Niektórzy zjawiają się regularnie, nawet codziennie. Jeden z takich klientów pojawia się raz na jakiś czas i kupuje różne zdrapki i blankiety loterii o wartości nawet 1000 zł. Jego imienia nie znamy, ale Yogi tak jak i innych ważnych klientów zna go osobiście. Dla potrzeb artykułu nazwijmy go Kowalskim.

Kowalski zgodnie ze swoim przyzwyczajeniem pojawił się 19 marca w kolekturze, aby nabyć losów zdrapek. Było już blisko do zamknięcia sklepu. Siedział ze stertą zdrapek i drapał je po kolei podając je następnie Vilsie, która sprawdzała czy coś wygrał - on mógł też to weryfikować patrząc na ekran. Gdy skończył swoje rytualne drapanie odebrał pomniejsze wypłaty z losów i wyrzucił całą stertę pustych kuponów do śmietnika. Yogi pojawił się w sklepie pod wieczór żeby sprawdzić listę transakcji i wypłat. Wtedy dokonał niesamowitego odkrycia. Okazało się, że zeskanowano kupon wart ponad 1,375 mln dolarów, ale wygrana nie została zatwierdzona do odebrania. Nikt nie zadeklarował się też wygrywającym. Właściciel przypomniał sobie wtedy, że żona mówiła mu o wizycie Kowalskiego, który tradycyjnie kupił tonę zdrapek. Wtedy był już prawie pewien, ze to musiał być on - przecież mało kto gra zdrapki, które kosztują aż 20 $ jedna.

Problemem byłoby sprawdzenie monitoringu bo jak na złość nie działał tego dnia. Yogi postanowił więc zanurkować w koszu na śmieci. Oczywiście znalazł zagubioną zdrapkę i udało mu się z pomocą syna Kowalskiego zlokalizować właściciela kuponu by go wezwać natychmiastowo do kolektury. Gdy ten przybył na miejsce wręczył mu kupon z tekstem, że wygrał miliony. Kowalski nie mógł wprost w to uwierzyć. Był niesamowicie wdzięczny sprzedawcy za jego uczciwość - ten mógł zabrać kupon i nikt nigdy nie dowiedziałby się o wygranej. Dodatkowo poczciwy Yogi pomógł wypełnić mu papierkową robotę związany z zadeklarowaniem wygranej u władz loterii.

Pytany dlaczego oddał kupon stwierdza, że nie chce kogoś pieniędzy, to byłaby kradzież. Jego sklep odwiedza wiele ludzi i wielu wygrywa. Stało się ono miejscem kultu. Dzięki swojemu zachowaniu zachował kolejnego wartościowego i zadowolonego klienta, który gra tam nadal.

Komentarze:

Komentować mogą zalogowani użytkownicy.

Rejestracja | Logowanie [w MENU]


Dodaj komentarz
Anuluj



Starszy artykuł: Największa afera lotto - wiedział jakie liczby padną!
Nowszy artykuł: Gracz, który spreparował wygraną w Lotto idzie do więzienia?
kalendarz lotto

Reklama

Newsy

Historia gry Keno, która narodziła się przed Chrystusem w Chinach

Jeśli jesteś zaangażowanym graczem powinieneś .. | 18.10.2017


Siedem argumentów przychylnych loteriom

Tym razem spójrzmy czy da się znaleźć jakieś .. | 11.10.2017


Siedem argumentów przeciwko loteriom

Gry Lotto to nie tylko dobra zabawa, ale wiele zag.. | 09.10.2017


Informacje

Kontakt

Copyright wynikilotto.net.pl © 2009-2016 | Polityka Prywatności & Informacje o Cookies | Źródło danych: lotto.pl